Czy można głupio pomagać?

Jest to możliwe i często spotykane.

Wczesna wiosna, na parkingu przed sklepem podchodzi do mnie wychudzona , zmarznięta kobieta z prośbą o pięć złotych na jedzenie. Daję dwadzieścia  złotych z poczuciem spełnienia dobrego uczynku. Pół godziny później widzę jak ta kobieta razem z mężczyzną kupują butelkę wódki. Niesmak pozostał.

Znajomy jako wolontariusz zaczął angażować się w domu dziecka. Przychodził raz w tygodniu , potem dwa razy na dwie, trzy godziny. Bawił się, rozmawiał, pomagał w zajęciach. Z jednym chłopcem nawiązał bliższą relację , chłopiec nabrał chęci do życia, stał się radosny za każdym razem , kiedy znajomy się pojawiał. Zmiana pracy i inne obowiązki spowodowały , że musiał zrezygnować ze swojego zaangażowania w domu dziecka. Na ostatnim spotkaniu wytłumaczył to chłopcu. Był płacz. Po roku udało mu się , że znów mógł przychodzić pomagać. Chłopiec nie chciał z nim rozmawiać, zamknął się , rana pozostała.